Legenda:

Jako że blog, tak jak i dziecko, będzie miał ojca i matkę, dla rozróżnienia posty pisane przez mamę będą w kolorze czerwonym natomiast te pisane przez tatusia w kolorze niebieskim.


Dwie kreseczki. A cóż to takiego?

hCG to hormon produkowany od niemal samego początku ciązy przez zarodek. Jego obecność zwiastują tytulowe dwie kreseczki na prostym teście ciązowym, kupionym w aptece. Chyba jasnym więc jest to o czym traktował będzie ten blog.

niedziela, 27 lutego 2011

Zwalniam tempo....

Życia oczywiście. Okazuje się, że tak naprawdę nie mam wyjścia. Nie mogę być już tak aktywna, jak przed ciążą. Muszę bardziej wsłuchać się w swoje ciało i naszego małego Pepe.
Nasz synuś ma się dobrze. We wtorek pan doktor pooglądał go na usg i nie miał żadnych zastrzeżeń.
Piotruś ma główkę pod moją prawą piersią, a nóżki w pachwinie. Przed chwilą znowu głowa wystawała z brzucha ( wygląda to, jak duży guz na powierzchni skóry ;)), a nogi Pepe raz po raz odczuwam w pachwinach.
Od paru dni staram się mniej pracować, a więcej odpoczywać. Jeden dzień, gdy podkręciłam sobie tempo, odpokutowałam w nocy, gdy brzuch "ciągnął" mnie niemiłosiernie a każdy obrót z boku na bok sprawiał ból. Nie mówiąc już o bezsenności, która towarzyszyła tym męczarniom. Dlatego koniec szaleństw i pracy ponad siły. Ostatni trymestr to w końcu czas oczekiwania na dzidziusia. Dalej szkolimy się w szkole rodzenia, kupujemy potrzebne rzeczy i tak naprawdę nie możemy się doczekać, gdy Pepe będzie z nami ;))

niedziela, 20 lutego 2011

"M1" Pepe

Mój brzuszek to takie swoiste M1 naszego synka. Okazuje się jednak, że z dnia na dzień, że to M1 jest coraz mniejsze dla Piotrusia, synuś rośnie i  potrzebuje coraz więcej miejsca.
Przyzwyczailiśmy się do tego, że mój brzuch faluje i to czasami bardzo mocno. Nowością jest to, że od kilku dni ( szczególnie wieczorami ) można zaobserwować swoisty widok, gdy pod prawą piersią wystaje spod skóry główka Pepe. Nie mamy wątpliwości, że to okrągłe i twarde to właśnie głowa naszego synka.
Niestety, nasz mały uparciuch cały czas jest odwrócony główką do góry, na szczęście jest jeszcze trochę czasu, aby przed porodem zmienił pozycję i przyjął "tą" właściwą ;)).
W najbliższym tygodniu idziemy z Pepe do pana doktora, sprawdzić, czy wszystko jest ok.
A za 2 tygodnie - 7 marca - będziemy mieć trzecie badanie prenatalne, na którym Pepe zostanie bardzo dokładnie zbadany, zmierzony i zważony.

wtorek, 15 lutego 2011

"Wyginam śmiało ciało..";))

Niestety nie ja, bo brzuszek skutecznie przeszkadza we wszelkich wygibasach. Założenie ą skarpet czy butów zimowych zaczyna sprawiać coraz większy problem.
Natomiast nasz Pepe wczoraj wieczorem odstawił w moim brzuchu taniec przypominający wygibasy zwierzątek z "Madagaskaru". Najlepsze jest to, że "ćwiczenia" trwały ponad godzinę, uniemożliwiając zaśnięcie.
Mamy nadzieję, że jak Pepe pojawi się na świecie będzie bardzo aktywny w dzień, a niekoniecznie, tak jak wczoraj przed północą ;)).
Dzisiaj jedziemy z Piotrusiem do endokrynologa na wizytę. Liczymy tylko na dobre wieści.

niedziela, 13 lutego 2011

Mały meloman nam rośnie ;))

Wojna z katarem wygrana, niestety katar przeszedł aktualnie na tatusia Piotrusia. Ale skoro myśmy dali radę, on tym bardziej. Innego wyjścia nie ma ;).
Z dnia na dzień utwierdzamy się w przekonaniu, że mam w brzuszku małego melomana ;)). Nasz Piotruś bardzo intensywnie reaguje na muzykę. Dzisiaj "przetańczył" w moim brzuchu cały film Dirty Dancing, a potem była powtórka w kościele. Okazało się, że muzyka kościelna równie mocno wpływa na intensywność ruchów naszego Pepe. Jeśli podał się na tatusia, to wróżę mu muzyczną karierę ( bo w tańcu to oboje raczej średni jesteśmy ;D).

piątek, 11 lutego 2011

Oddam gratis, jeszcze dopłacę;))

Katar, a właściwie katarzysko, które nas męczy. Już wydawało mi się, że zwycięstwo jest blisko. Ale to była tylko wygrana bitwa, a nie cała wojna. Od wczoraj atak jest zmasowany i nie wypuszczamy chusteczki z dłoni. Robimy sobie z Pepe weekend wolny od wychodzenia z domu i niepotrzebnych prac i będziemy się grzali. I leczyli na maksa. Cytryna, miód, czosnek i sok malinowy powinny przynieść szybko ulgę, aby w poniedziałek ( Walentynki ;) wrócić do formy i normalnego trybu życia. W końcu leczony czy nieleczony trwa i tak tydzień, więc końcówka powinna być już blisko.
A tak w ogóle, to patrząc za okno, chce się zawołać: byle do wiosny ;)).

wtorek, 8 lutego 2011

III trymestr

Niniejszym ogłaszam, że właśnie dzisiaj weszliśmy z Piotrusiem w trzeci trymestr ciąży.
Teraz już naprawdę będzie z górki. Trzy miesiące przelecą szybciutko, tym bardziej, że czuć już pierwsze tchnienie wiosny.
Żeby nie było za nudno i monotonnie, to ten dzionek przywitaliśmy katarzyskiem ( bo to ciężko nazwać katarem ). Ale walczymy dzielnie, choć ciężko mówić o walce, gdy nie można nic zażyć, tylko trzeba grzać się i cierpliwie czekać. W każdej innej sytuacji jedna tabletka załatwiłaby sprawę na 12 godzin, a druga zlikwidowała przypadłość. A tu "se ne da" ;)). Ale my i tak damy radę.
Chyba z dwojga złego wolę jednak zgagę ;)).  Bo mija po 5 minutach od zażycia Rennie.
A Pepe śpi. Chyba nie chce za bardzo dokuczać mamusi, bo wie, że katar i tak robi swoje ( chyba trochę marudna jestem ;)).

sobota, 5 lutego 2011

Studniówka ;))

Nadszedł w końcu;), a właściwie bardzo szybko ten dzień. Od kiedy jestem w ciąży, mam wrażenie, że życie przyśpieszyło tempa. Tygodnie lecą jeden za drugim. Za 100 dni dokładnie powinien przyjść na świat nasz Piotruś ;)). Mam świadomość tego, że ten czas przeleci jeszcze szybciej, niż poprzednie tygodnie.
Już mamy z przysłowiowej górki ;)). Dlatego zaczęliśmy powoli kompletować wyprawkę dla synka. Tak oko;D, połowę rzeczy już mamy. Całą resztę uzupełnimy w najbliższych tygodniach, aby potem spokojnie czekać już tylko na naszego Pepe ( jak mówi do brzuszka tatuś Piotrusia ).

środa, 2 lutego 2011

930 gram

Tyle właśnie waży nasz synuś. Na dzisiejszej wizycie lekarz pomierzył co trzeba i oszacował jego wagę. Ma całkiem długie nogi, bo kość udowa ma 5 cm.
Ponoć wszystko jest w normie i wygląda książkowo ;)).
Piotruś ma głowę na moim pępkiem, nóżki w pachwinie i aktualnie leży sobie na prawym boku.
Chyba to właśnie położenie sprawia, że od kilku dni przymusowo śpię na wznak, bo gdy kładę się  na prawym czy lewym boku, to zaczyna się bombardowanie kopniakami;)).